Jarosław RuszkiewiczTen blog znajduje się w serwisie niepodległy.pl
Dowiedz się więcej.
 

« niepodległy.pl
 strona główna działy tagi o autorze szukaj 
Idee (tylko blog)2019.08.10 14:53

Ciężko nie być antysemitą

 
 
Od czasu do czasu jakiś lewicowy, żydowski intelektualista, biorąc głęboki oddech, z bólem serca oświadcza, że krytyka Izraela czy w ogóle syjonizmu nie jest antysemityzmem. Potem są bardzo zadowoleni ze swej odwagi. 
 

Odrzucając od siebie myśl, że dają tym samym niebezpieczną broń do ręki gojom, nie mówiąc już o Arabach. Następnie goje ze swej strony, spieszą z zapewnieniem, że "antysemityzm" jest czymś, co trzeba brać całkowicie na serio.

 

Ja sądzę jednak, że nie powinno się prawie nigdy brać na serio antysemityzmu, a czasami należałoby się z tego pośmiać. Myślę, że antysemityzm nijak się ma do konfliktu izraelsko – palestyńskiego. Jeśli już to jako odwrócenie uwagi od rzeczywistego problemu.

 

"Antysemityzm", technicznie rzecz ujmując, nie oznacza nienawiści do Semitów, to raczej pomieszanie definicji z etymologią. Antysemityzm oznacza nienawiść do Żydów. Lecz tutaj natychmiast stajemy przed odwiecznym problemem tożsamości żydowskiej: "No tak, nasza tożsamość to religia! Nie: grupa etniczna! Nie: wspólnota kulturalna! Tzn. wybaczcie... religia!

 

Jak tylko znudzimy się tą grą w trzy karty to natychmiast jesteśmy wciągani w nową: "antysyjonizm jest antysemityzmem!" Żeby szybko zauważyć: "nie mylmy syjonizmu z judaizmem! Jak śmiesz antysemito?!"

 

Ok. spróbujmy dać "antysemityzmowi" definicję tak rozległą jakiej by sobie życzył jakikolwiek apologeta Izraela: "antysemityzmem" może być nienawiść do rasy żydowskiej, do kultury, do religii lub nienawiść do syjonizmu. Nienawiść, a nawet niechęć, opozycja czy brak sympatii.

 

Jednak radość z takiego postawienia sprawy dla wszystkich popierających bezwarunkowo Państwo Izraela może być krótkotrwała. Nadmuchiwanie zakresu znaczenia słowa "antysemityzm" aż do włączenia wszelkich reakcji mogących zaszkodzić politycznie Izraelowi jest bronią obosieczną. Może być narzędziem represji w stosunku do wrogów, lecz problem tkwi w inflacji definicji, która jak każda inna inflacja dewaluuje monetę. Im więcej rzeczy określamy jako "antysemickie", tym mniej groźnie brzmi sama koncepcja "antysemityzmu".

 

Dzieje się tak dlatego, że o ile nikt nie może zabronić "nadmuchiwania" definicji to ciągle nie da się modyfikować faktów. Tutaj najwyraźniej korzystnych dla Palestyńczyków, których popiera większość Europejczyków, wielu Izraelczyków i ciągle rosnąca grupa Amerykanów.

 

Jaką to robi różnicę? Przyjmijmy, że jakiś Izraelczyk o poglądach prawicowych powie, że osadnictwo żydowskie na Terenach Okupowanych jest realizacją aspiracji, które są fundamentalne dla narodu żydowskiego, i że sprzeciwianie się temu jest zachowaniem "antysemickim".

 

Można by na siłę zaakceptować taki punkt widzenia. Lecz natychmiast pojawia się myśl, że nielegalne osadnictwo tłamsi naród palestyński i gasi jakąkolwiek nadzieję na pokój.

 

Tak więc wyczynianie akrobacji z definicjami na wiele się nie zda. Możemy tylko powiedzieć: a do diabła z "aspiracjami, które są fundamentalne dla narodu żydowskiego"! Nielegalne osadnictwo jest nie do zaakceptowania!

 

I tu należy zauważyć, że w momencie gdy mamy moralny obowiązek potępić osadnictwo jesteśmy zmuszeni stać się "antysemitami".

 

Dzięki inflacji definicji pewne formy "antysemityzmu" stają się obowiązkiem moralnym.

 

Jeszcze gorzej się dzieje, gdy antysyjonizm określany jest jako "antysemityzm". Bo nielegalne osadnictwo, nawet jeśli nie reprezentuje "aspiracji, które są fundamentalne dla narodu żydowskiego", jest logiczną realizacją idei syjonizmu...

 

Krytykować osadnictwo to tak jak krytykować syjonizm. Tak więc według rozszerzonej definicji jesteśmy znowu "antysemitami".

 

Im bardziej pojęcie "antysemityzmu" jest rozszerzane, aż do włączenia weń krytyki Państwa Izraela, tym bardziej cała konstrukcja wydaje się coraz bardziej pozytywna. Biorąc pod uwagę zbrodnie, za które jest odpowiedzialny syjonizm, to dalej jest już tylko jeden logiczny krok do zrobienia: antysyjonizm jest moralnym obowiązkiem. Tak więc bycie antysyjonistą czyni nas "antysemitami", a sam "antysemityzm" jest moralnym obowiązkiem.

 

A jakie to zbrodnie? Nawet najbardziej entuzjastyczni apologeci Izraela przestali je negować, ograniczając się do stwierdzenia, że ich dostrzeganie jest trochę "antysemickie"...

 

Przecież Izrael nie jest gorszy od innych.

 

Po pierwsze: już w wieku sześciu lat uczymy się, że zwrot "przecież wszyscy to robią" nie jest żadną wymówką. Zapomnieliśmy o tym?

 

Po drugie, zbrodnie nie stają się gorsze tylko dlatego, że patrzymy na nie w oderwaniu od ich powodu. To prawda, inne narody też masakrowały ludność cywilną. Zostawiały ją na pewną śmierć z powodu braku lekarstw, burzyły im domy, niszczyły uprawy i tak dalej.

 

Lecz Izrael robi to, by potwierdzić starą opinię Israela Zangwillego z 1901 roku, według której: "Palestyna jest ziemią bez narodu, Żydzi są narodem bez ziemi".

 

I ma nadzieję, że stworzy ziemię całkowicie pozbawioną goim, Arabia deserta,w której żydowskie dzieci mogą śmiać się i bawić pośród pustyni zwanej "pokój".

 

Dużo wcześniej niż nastały czasy Hitlera, syjoniści przybywali z odległych o tysiące kilometrów miejsc by pozbawić własności osoby, które nic im złego nie zrobiły. Ignorując sam fakt ich istnienia.

 

Okrucieństwa syjonizmu, początkowo, nie były częścią planu. Wychodziły stopniowo, gdy świadomość "narodu prześladowanego" zaczęła przeradzać się w ideologię wyższości rasowej "narodu wybranego".

 

to jest powód, dla którego ten, który kierował masakrą dzieci, kobiet i starców w Deir Jassin został premierem Izraela.

Lecz te zbrodnie nie były wystarczające.

 

Dziś, gdy Izrael mógłby mieć pokój, nie płacąc praktycznie żadnej ceny, kontynuuje kampanię wywłaszczania. Powodując, że Palestyna staje miejscem, w którym życie znośne jest wyłącznie dla Żydów. Jego celem nie jest obrona porządku publicznego, lecz nieustanna ekspansja.

 

W rzeczywistości, Izrael jest tak biegły w sztuce propagandy, że kontynuując ludobójstwo w wymiarzesoft(jeśli tak to w ogóle można określić) potrafi przedstawić oprawców w roli ofiar.

Izrael buduje państwo rasowe, nie religijne.

 

Prawo do bycia obywatelem tego kraju zarezerwowane jest wyłącznie dla osób uznawanych przez prawo chalachiczne za Żydów. Czyli prawo do bycia obywatelemEretz Israeljest określane ściśle według reguł rasowych. Ciągle, jeśli chcemy uznać Żydów za odrębną "rasę". I do tego "wybraną". Tak więc strzelanie do Czeczenów, Wietnamczyków czy Tybetańczyków nie jest tym samym co strzelanie do Palestyńczyków.

 

Palestyńczycy nie są "kosztem ubocznym" w wojnie przeciwko dobrze uzbrojonym komunistom czy siłom separatystycznym. Strzela się do nich, bo Izrael uważa, że muszą albo zginąć albo wynieść się. Tak jak z drugiej strony, prawo do zawłaszczenia ich własności przysługuje każdej osobie posiadającej prababcię wyznania mojżeszowego. I nieważne, że jej korzenie pochodzą z terenów między M. Kaspijskim a Czarnym. A z Palestyną nie ma nic wspólnego oprócz baśniowych przekazów biblijnych, pisanych zresztą ręką Lewitów.

 

Śmierć Palestyńczyków nie jest więc jakimś tragicznym błędem aroganckiej super-potęgi. Jest planem. Dokładnie opracowanym i ściśle realizowanym w imię coraz bardziej okrutnego nacjonalizmu.

 

Izraelski syjonizm na swoim koncie ma relatywnie mało ofiar. Musimy jednak pamiętać o arsenale nuklearnym, który jest na wyposażeniu „najmoralniejszej armii świata”, a który może w jednej chwili zabić dziesiątki milionów ludzi. Głównie w Europie, na którą są wycelowane izraelskie rakiety.

Czy więc „antysemityzmem” jest oskarżenie wszystkich Żydów, nie tylko Izraelczyków, o odpowiedzialność za te zbrodnie?

I znowu, pewnie nie. Bo istnieje wiele rzeczowych argumentów za obroną tej tezy.

Przyjmijmy więc, że Niemcyin generalebyli współsprawcami zbrodni z czasów wojny. Ale to nie znaczy przecież, że wszyscy Niemcy, aż do ostatniego mężczyzny, kobiety i dziecka byli winni.

 

Można powiedzieć, że większość Niemców była winna. Ich wina nie polegała oczywiście na tym, że własnoręcznie dokonywali egzekucji na ludności okupowanych krajów lecz na poparciu tych, którzy takie bestialskie akty planowali i wykonywali.

 

To co odróżnia tamtą sytuację od tej dzisiejszej, palestyńskiej, to to, że wtedy każda forma oporu, nawet tylko werbalnego, czynionego przez Niemców wobec reżimu nazistowskiego kończyła się źle, ze śmiercią włącznie.

Dziś żaden Żyd krytykujący politykę Państwa Izraela nie naraża się na żadne niebezpieczeństwo. A mówić, to jedyna forma oporu, której się oczekuje. Nikt za to nie zabija ani nie wysyła do KL.

 

Gdyby wielu Żydów, przekonanych o złej polityce Izraela, zaczęło mówić, to rzecz miałaby przeogromny oddźwięk. Lecz większość nie robi tego. I w tym momencie rozciągnięcie odpowiedzialności zbiorowej na wszystkich Żydów ma większy sens. Większy niż w przypadku Niemców.

 

Tak więc, skoro nie jest rasizmem stwierdzenie, ze Niemcy byli współsprawcami zbrodni to tym bardzie nie będzie rasizmem i co za tym idzie „antysemityzmem”, stwierdzenie, ze Żydzi są tak samo współsprawcami. Nawet jeśli odrzucić koncepcję odpowiedzialności zbiorowej (to co właśnie realizują Izraelczycy w stosunku do Gazy) to twierdzenie, ze większość dorosłych Żydów popiera państwo popełniające zbrodnie przeciwko ludzkości jest prawdą.

 

Więc jeśli takie twierdzenie jest antysemityzmem to wypada być „antysemitą”.

 

Innymi słowy, trzeba dokonać wyboru. Albo używa się słowa „antysemityzm” adaptując je do własnych celów politycznych albo używa się jako wyraz potępienia moralnego. Obydwu rzeczy naraz nie da się pogodzić.

 

Jeśli chce się uniknąć pomieszania pojęć i utrzymać całą konstrukcję na poziomie do zaakceptowania przez ludzi inteligentnych to definicja antysemityzmu musi być jednoznacznie zdefiniowana. Tak, by nie podlegała żadnej dyskusji.

Należy rozgraniczyć to co w dzisiejszym, potocznym znaczeniu uważa się za „antysemityzm” (najczęściej używając tego epitetu w celach politycznych) od form nienawiści „rasowej” wobec Żydów.

 

Ale czy coś takiego jak „bezinteresowna nienawiść” w ogóle istnieje? Śmiem wątpić.

Chociaż może się mylę. Cały czas chodz mi po głowie Księga Powtórzonego Prawa.

Wszystko jednak na tym pięknym świecie ma swój początek i koniec. Nic więc nie dzieje się bez konkretnego powodu.

------------------------------------------------------------------------------------------------

  • Na początek
    należałoby zapytać, dlaczego określa się żydowski nacjonalizm jako syjonizm.
    Czym on się różni o innych nacjonalizmów?
  • @SpiritoLibero
    Nie uważam krytyki Izraela za antysemityzm (w zasadzie nie uzywam tego określenia, no może w stosunku do ludzi twierdzących że Żydzi zabijają dzieci i piją ich krew, bo wszystko ma swoje granice), uważam natomiast że to straszna głupota.

    Otóż duże społeczność żydowskie żyły w Europie przez kilkaset lat. Abstrachując od przyczyn nie wyszło to najlepiej. Żydzi nie chcieli się asymiować, powstawały koflikty, rodziła się niechęć itp.

    Rozwiązaniem było państwo żydowskie. Układ korzystny dla obu stron, Żydzi będą mieli swoją ojczyznę (do której wyemigrują), a narody Europy pozbędą się kłopotliwej mniejszości. Przypominam Panu że praktycznie wszystkie siły polityczne II RP popierały emigrację Żydów do Palestyny (nasz wywiad nawet szkolił oficerów Irgunu).

    Powstanie Izraela to ukłąd wygrany - wygrany. Wygrali Żydzi i Europa. Teraz każdy Żyd któremu gdzieś źle może sobie spokojnie do Izraela wyjechać. Zmiana tego stanu rzeczy byłaby wybitnie szkodliwa, z jednego choćby powodu. Żydzi mogliby wrócić z powrotem.

    Otóż jedną z nielicznych korzyści jakie Polska wyniosła w ww2, był jednolity etnicznie charakter kraju. To jest wartość której nie warto zmieniać. Tak samo nie chciałbym w Polsce kilkuset tysięcy Turków, uchodźców z Kaukazu czy Wietnamu. Najlepszym sposobem na to aby Żydzi do Polski nie wrócili jest... istnienie Izraela i to w takich charakterze jakim jest teraz (czyli panstwa żydowskiego). 

    Nie chodzi tu o lubienie czy nie kogoś, pragmatyzm i chłodna kalkulacja, tyle. No i panstwo to stanowi istotną przeciwagę dla różnych ideologii na Bliskim Wschodzie, ale to już inny temat.

    pozdrawiam
  • @horsefish
    "...ludzie coraz bardziej się uodporniają."

    zgoda ale trzeba jeszcze dużo pracy, żeby wytworzyć odpowiednią ilość "przeciwciał".
  • @grazss
    "należałoby zapytać, dlaczego określa się żydowski nacjonalizm jako syjonizm.
    Czym on się różni o innych nacjonalizmów?"

    To raczej na odwrót - to syjonizm jest jedna z odmian żydowskiego nacjonalizmu. Fakt, że ostatnio dominującą.
    Ale są jeszcze inne formy tego nacjonalizmu...
  • @horsefish
  • @lukasmaster
    Z Pańskimi tezami "in grosso modo" się zgadzam.
    W tej notce moim celem było jednak coś innego - przedstawienie jak instrumentalne (nad)używanie pojęcia "antysemityzm" może zapędzić w kozi róg samych Żydów.
  • @SpiritoLibero
    Świetny tekst wart rozpropagowania.
  • @Zeten
    Miło mi :)
  • Dobry tekst
    Świetne uporządkowanie pojęć i podstawowych faktów.
  • @Rebeliantka
    Juzu jak cieszę... :)

    Rebeliantko, komplement z Twoich ust to... Komplement :D)
    Zapraszam ciągle!
  • @SpiritoLibero
    Nie tylko chwalę, ale i udostępniłam na FB. Niech facebookowicze też się dokształcą, a co ;)
  • @SpiritoLibero
    Jeden błąd wychwycilem. Napisaleś:
    "Przyjmijmy, że jakiś Izraelczyk o poglądach prawicowych powie, że osadnictwo żydowskie na Terenach Okupowanych jest realizacją aspiracji, które są fundamentalne dla narodu żydowskiego, i że sprzeciwianie się temu jest zachowaniem "antysemickim"."

    Otóż siedząc w "Cywilizacji Polskiej" - nijak nie można stwierdzić, że żydowskie ujęcie może być prawicowe.
    Skoro już uściśliłeś tyle spraw - trudno o lepszą precyzję, to również ten zakres pojęciowy musi być uwzględniony.

    Żaden element ideologii żydowskiej nie jest prawicowy.
  • @Rebeliantka
    Jasne :)

    Ja tam nie jestem.. Jakoś nie ufam.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Krzysiu, "prawicowy" żyd to pojęcie umowne. Odwoływałem się raczej do podziału obecnej sceny politycznej Israela.
    Oczywiście, że to sprzeczność semantyczna...
  • @SpiritoLibero
    :) Odjechany filozoficznie tekst. :)
    Ludzie uwielbiają komplikować proste sprawy :), a najczęściej z nie całkiem czystych powodów i potem z tego zawsze powstaje syf kiła i mogiła. 
    A tacy ludzie jak Pan z pomocą, żelaznej logiki walą w takie ideologiczne twierdzenia jak w bęben. A co na zdrowie.
    W Polsce większość mainstreamu w ogóle obchodzi temat szerokim łukiem by się nie narażać :)
    Pogratulować.

    PS. dodam jeszcze jedno :) Żydzi to też Arabowie zdaje się ;) więc powiedzenie Arabowi "Ty, Antysemito!" to tak jak mu powiedzieć nienawidzisz samego siebie. Ehhhh ta logika ;D
  • @Mariovan
    I tu jest następny smaczny kawałek :)
    Żydzi (tzn. ci, którzy każą teraz tak się nazywać) mają tyle semickiej krwi co Eskimosi.
  • Trzeba promować polskość, katolicyzm, normalność Polskiego Narodu
    Wiem że to antysemityzm, ale cóż :) Nie pierwsza moja myślozbrodnia przeciw new world order. Chcę też wiedzieć kto ma korzenie żydowskie w PiS, kto nie jest katolikiem, a to już jest czymś niebywałym, nazizm prawie ;) Ludzka ciekawość, a taka "straszna" myślozbrodnia :):):) Inne partie mnie nie interesują z prostej przyczyny - tam NIGDY nie było Polaków. Nie wystarczy mieć "na papierze" narodowość polską, trzeba jeszcze BYĆ Polakiem, a nie jakąś szują.
  • @Marek Kajdas
    Pan to większy radykał niż ja...
    A ja myślałem, ze za mną to już tylko ściana :D)
  • @SpiritoLibero
    Przeczytałem z przyjemnością ;-)
 

 
209 odsłon   (brak ocen)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować   
Tagi: antysemityzm, relatywizm, hucpa.
login:
hasło:
 
załóż konto, załóż bloga!
Więcej funkcji, w tym ocenianie i komentowanie artykułów.
odzyskaj hasło
najnowsze komentarze
Re: "Papierek lakmusowy" za kilka miliardów
miarka → Jarosław Ruszkiewicz
Re: PO PiS górą!
miarka → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Co Polska ugrała na Białorusi?
miarka → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Inwazja ultraCovidowców
miarka → Lcoyote
Re: Inwazja ultraCovidowców
Lcoyote → miarka
Re: Inwazja ultraCovidowców
miarka → Lcoyote
Re: Inwazja ultraCovidowców
Lcoyote → miarka
Re: Inwazja ultraCovidowców
miarka → Lcoyote
Re: Inwazja ultraCovidowców
Lcoyote → miarka
Re: Inwazja ultraCovidowców
miarka → Lcoyote
Re: O świrusie koronnym raz jeszcze
miarka → Lcoyote
Re: Inwazja ultraCovidowców
Lcoyote → miarka
Re: Inwazja ultraCovidowców
miarka → Lcoyote
Re: O świrusie koronnym raz jeszcze
Lcoyote → miarka
więcej…