Jarosław RuszkiewiczTen blog znajduje się w serwisie niepodległy.pl
Dowiedz się więcej.
 

« niepodległy.pl
 strona główna działy tagi o autorze szukaj 
Blog (tylko blog)2019.08.10 14:34

Jak nienawiść w kochanie przekuć

 
 
Umyka sprawa najważniejsza. Żeby walczyć o Polskę to trzeba mieć kim.
Elity i jeszcze raz elity!
 

 


Wielokrotnie spotykam się z posądzeniami o niecne knowania, agenturalną przynależność do PO, SLD, UPR, nawet PiS. W zależności oczywiście od miejsca i uczestników dyskusji.
Dzieje się tak pewnie dlatego, że w ogólnym przekonaniu nie można skrytykować Tuska & Co jeśli automatycznie nie jest się PiSowcem. I na odwrót. W każdej możliwej konfiguracji. Prawdziwy dramat.

Jest to widoczny efekt podziałów w społeczeństwie. Podziałów sztucznych, na my i oni.
Już to kiedyś przerabialiśmy ale wtedy sytuacja była przynajmniej klarowna, wiadomo było przynajmniej kim są owi „oni”.
Teraz sytuacja jest bardziej skomplikowana. Naród został sztucznie podzielony na zwolenników (ba! fanatyków często) partii udającej liberalną z jednej strony a zwolenników i (a jakże!) fanatyków innej partii udającej super hiper patriotyczną. Pomieszanie z poplątaniem, bo ani PO nie jest partia liberalną i prorynkową ani PiS nie jest ostoją polskości i patriotyzmu.

Wzajemne zarzuty o używanie języka nienawiści są tak na dobrą sprawę prawdziwe. Każda partia we właściwym sobie stylu ale jednakowo ambitnie i nieprzerwanie od ok. 5 lat używa takiego właśnie języka. Różnią się między sobą niuansami lecz substancja pozostaje ciągle ta sama.
Wystarczy przypomnieć sobie skandaliczne wypowiedzi Komorowskiego, Wajdy czy tzw. profa Bartoszewskiego.
Kaczyńscy dłużni nie byli nigdy, robili to być może w inny sposób ale jednak robili.
Dowodem na to jest fakt, że o nienawiści w polityce mówią wszyscy. Każdy więc odebrał kierowane do siebie słowa jako agresję. Tutaj metra nie ma więc ciężko stwierdzić czyje chamstwo jest większe.

Ewidentny brak elit został podniesiony m.in. przez Krzysztofa Wojtasa. Jego rozważania na temat Imperium są moim skromnym zdaniem tym czym powinniśmy wszyscy zajmować się na okrągło.
Roztrząsanie zdarzeń, na które nie mamy wpływu jest może ekscytujące z blogerskiego punktu widzenia lecz nie posuwają ani o milimetr polskiej Sprawy. To tylko wzajemne, negatywne nakręcanie się. Umykają sprawy zasadnicze. Mimo iż słowo Polska odmieniane jest przez wszystkie przypadki okazuje się, że każdy rozumie je na swój, niekompatybilny z innymi sposób. Tworzenie ołtarzyków i pomników czy bratanie się na siłę z niegdysiejszymi (a pewnie i przyszłymi) wrogami to jeszcze nie patriotyzm.

Umyka sprawa najważniejsza. Żeby walczyć o Polskę to trzeba mieć kim.
Elity i jeszcze raz elity!
Te, które dziś mienią się takowymi po prostu nimi nie są. To uzurpatorzy o długim podejrzanym rodowodzie, od manifestu Lipcowego, poprzez Magdalenkę aż do okrągłego stołu.
Główni macherzy, ci na widoku i ci za kulisami, ciągle ci sami. Zmieniają się tylko konfiguracje, koterie i układy. Fasada. Zgniły środek ciągle ten sam.
Im prędzej zdamy sobie z tego sprawę tym lepiej.

Nie zależy mi na zmianie, która miałaby zajść w postępowaniu obecnych rządzących i tych w opozycji bo ta nie nastąpi nigdy. Po rozkradzeniu do cna Kraju przez obecną ekipę rządzącą do władzy najprawdopodobniej dojdzie J. Kaczyński. Ale tylko dlatego, że tak ma być.
Płomiennymi apelami pogoni wyzuty z wszelkiego dobra Naród do roboty. Żeby było na spłacanie odsetek od odsetek od zaciągniętych długów. I znowu będzie trochę spokoju. Dla rządzących oczywiście.
Kraj opuści następna, ogromna rzesza młodych, wykształconych dzieciaków, żeby przypadkiem nie obrośli tu w piórka i umiejąc trochę więcej niż pisać i czytać nie zaczęli snuć mrzonek o wolnym, normalnym kraju.

Zostanie skłócony Naród, podzielony w poprzek rodzin, grup przyjaciół, kolegów z pracy. Jednym słowem motłoch łatwy do sterowania, nie posiadający nic.
Elity nie powstaną.
Zdolniejsi i bardziej zaangażowani będą kaptowani przez istniejący Układ, który w ten sposób piecze dwie pieczenie na jednym ogniu: pacyfikuje potencjalną konkurencję i pozyskuje do własnych celów najlepszych. Nie ma szans na żadne zmiany. Kontynuowana będzie karuzela partyjna, dziś my a jutro wy. Tylko ci „oni” do roboty i płacenia coraz wyższych podatków to będziemy ciągle my.

Przyszedł mi do głowy pomysł, może szalony a z pewnością trochę spóźniony.
W zbliżających się wyborach samorządowych startują kandydaci z wszystkich partii głównego nurtu. PSL nie gardzi nawet stołkiem wójta w najmniejszej nawet gminie.
Startują jednak także kandydaci wysuwani przez tworzone ad hoc komitety obywatelskie, listy społeczne i tym podobne twory, które zwykle po wyborach znikają.
Bycie radnym w małej gminie z pewnością nie jest tak prestiżowe i lukratywne jak bycie posłem ale wiąże się z określonym zakresem władzy i możliwością pracy dla dobra lokalnych społeczności.

Pomysł jest banalnie prosty. Nie głosować na żadnego kandydata z żadnej partii. Gdziekolwiek majaczy choć blady cień biesiady w Magdalence czy okrągłostołowej hucpy, zero głosów!
Dekomunizacja, która nigdy nie doszła do skutku dzięki „grubej kresce” i wytrwałej pracy michnikowszczyzny mogłaby zostać przeprowadzona oddolnie.
Stawiać krzyżyk przy kandydacie nawet nieznanym osobiście, ktoś go jednak zna, skoro już poparł i wysunął.

Taki zimny prysznic dla rządzących elit byłby równocześnie w pewnym stopniu ich delegitymizacją.
Do następnych wyborów parlamentarnych byłaby szansa wyłowić ludzi już sprawdzonych przynajmniej na lokalnym podwórku. Może jeszcze nie opierzonych ale już bogatszych o doświadczenia. To mógłby być zalążek przyszłych elit.

W takiej koncepcji jest miejsce dla wszystkich opcji. Wyborca miałby szansę być panem swojego głosu.
Zawsze podkreślałem, że każdy wyborca jest dobry. W ogromnej większości ludzie głosują by wybrać mniejsze zło, inni bo popierają program a na samym końcu ci, którzy z polityki ciągną profity. Tych oczywiście jest najmniej i ich los nie powinien nikogo interesować.
Za prowizje od geszeftów na naszym wspólnym majątku niech kupią sobie prom kosmiczny i polecą nawet na Marsa. 

------------------------------------------------------------------------------------------

  • Oj nima mądrych w III RP :)
    "Pomysł jest banalnie prosty. Nie głosować na żadnego kandydata z żadnej partii. Gdziekolwiek majaczy choć blady cień biesiady w Magdalence czy okrągłostołowej hucpy, zero głosów!
    Dekomunizacja, która nigdy nie doszła do skutku dzięki „grubej kresce” i wytrwałej pracy michnikowszczyzny mogłaby zostać przeprowadzona oddolnie.
    Stawiać krzyżyk przy kandydacie nawet nieznanym osobiście, ktoś go jednak zna, skoro już poparł i wysunął."

    Olewanie głosowania, bądź głosowanie na jakieś NOP, czy cokolwiek zdoła wypełnić warunki ordynacji ma być mądre, racjonalne? A jak PPS przemienił Piłsudski? Od środka! To samo Dmowski kiedy miał słabą pozycję. Trzeba niestety wejść w to szambo i je czyścić od dołu, wiem że śmierdzi i niefajnie. Chcę wejść w PiS właśnie z tego powodu :)
  • @Marek Kajdas
    Panie Marku, daj Boże, żeby Pana tam wpuścili i żeby mógł Pan robić to o czym Pan myśli. 
    Jak będzie więcej takich wariatów jak Pan to i ja się zapiszę. 
    Tylko, ze do niczego takiego nie dojdzie. Kaczor i jego pretorianie do takiej sielanki nie dopuszczą...
  • @SpiritoLibero@Marek Kajdas
    A jak Wy to chcielibyście zrobić?
    Struktury są zhierarchizowane.
  • @grazss
    Ale co zrobić? Zmieniać PiS od środka?

    Jeśli o to Ci chodzi to właśnie od dłuższego czasu próbuję uświadomić Panu Markowi, że się nie da...
    Trzeba robić coś nowego a nie trwonić czas na polityczne truchło i w dodatku uwikłane w Układ.
  • @SpiritoLibero
    Chyba się nie da.
    Dawno, dawno temu, kilka lat po ogłoszeniu stanu wojennego próbowaliśmy z grupą zapaleńców zrobić coś podobnego z ZSL-em(obecny PSL). Od szczebla wojewódzkiego zaczynał się beton nie do ruszenia.
    No i cytując klasyka: cnotę straciliśmy, rubla nie zarobiliśmy.
    Tak, jak obserwuję, nic się w funkcjonowaniu struktur partyjnych od tego czasu nie zmieniło.
    A stworzenie czegoś nowego?
    Media na to nie pójdą.
    Zostaje rzeczywiście internet.
    Ale oprócz klepania w klawisze trzeba jeszcze chcieć się ruszyć w teren.
    Bo partia to wyborcy - ci z internetu nie wystarczą.
    Przykład Korwina jest tu chyba wystarczający.
  • @grazss
    "Ale oprócz klepania w klawisze trzeba jeszcze chcieć się ruszyć w teren."

    Zgadza się. My na naszej stronie (adres wyżej) wychodzimy już poza net. Niedługo będzie Stowarzyszenie. Małe kroczki ale do przodu.
    Inaczej zaklikamy się na śmierć...
  • Ewidentny brak elit
    - "wykwit" oracji powoduje odpowiedż jeszcze bardziej szalonym "wykwitwm".
    Można tu wstawić nazwiska-
    Tych Osłów edukacja nie obięła.
    Trudno zatem oczekiwać wypowiedzi na tematy interesujące Polaka.
    Sprowadzeni zostaliśmy do widzów korridy- tylko matadory skundlone bez zasad.
    Ech.
    I Twoja "para' zamiast napędzać lokomotywe - użyta na zamiatanie łajna .
    Zatrzymani przy tej 'stajni' nie mamy czasu na następne prace.
    dzięki Herosie :)
  • @SpiritoLibero
    Stowarzyszenie jeżeli nie będzie radykalne, to zawsze ma szansę wejść w jakieś byty większe. Mądra droga, popieram. Nie klikajcie, ja nic nie wyklikałem przez 7 lat poza wadą wzroku -1.5 i garbem :) Może jednak coś wyklikałem przynajmniej dla siebie w głowie, ale ilu ludziom można polecić taką długą drogę przemiany świadomości, budowy światopoglądu? 

    Budujcie stowarzyszenie, nie radykalizujcie za bardzo (bez kolizji z prawem itd wiesz o co chodzi) i coś z tego będzie. Macie portal, można dokładać do tego np drukowane biuletyny. Jednak czy nie przydałby się poseł w 2011 roku? I tu moje idee dają na to szanse takim jak Krzysztof Wojtas, ludziom którzy mają na tyle w głowie, że mogliby zasiadać w parlamencie RP. Skoro Beger mogła i jeszcze dziwniejsze ludki, to dlaczego nie my? 

    Korwinowcy nie działali nigdy szerzej w realu, trzeba działać, pomagać w rozwoju swojemu miastu, to ludzie docenią, a nie gadanie że Hitler to właściwie taki sam socjalista jak Kaczyńscy, a nawet mniejszy, bo założenie firmy w okupacyjnej Warszawie trwało chwilę. To dziwne że ktoś taki zbiera 1-3%, a zacny Kornel Morawiecki tak mało, czy właśnie Szeremietiew w Warszawie. On powinien wcześniej startować na prezydenta Polski, a nie na wójta stolicy, błąd popełnił. 

    Polacy potrzebują SYMBOLI jako słaby naród, każdy psycholog, socjolog to powie. Nie widzę nic złego w czczeniu śp Lecha Kaczyńskiego, choć sam na Niego narzekałem pod koniec jak bez mała wszyscy. Oczywiście można znaleźć dużo więcej symboli, ale przyznajmy że ten jest lepszy od generała Sikorskiego, Andersa, Kościuszki, dowódców Powstania Warszawskiego, czy Poniatowskiego ciołka carycy prusko-rosyjskiej, a trwa gloryfikowanie tej postaci jako niezasłużenie poniewieranej. Jeżeli upadek całkowity Polski to mało, to brak słów!!!
 

 
165 odsłon   (brak ocen)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować   
Tagi: polityka, suwerenność, elity..
login:
hasło:
 
załóż konto, załóż bloga!
Więcej funkcji, w tym ocenianie i komentowanie artykułów.
odzyskaj hasło
najnowsze komentarze
Re: Koniec "wyborczego" koszmaru
Jarosław Ruszkiewicz → MONACO
Re: Koniec "wyborczego" koszmaru
MONACO → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Koniec "wyborczego" koszmaru
MONACO → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Koniec "wyborczego" koszmaru
Jarosław Ruszkiewicz → miarka
Re: Koniec "wyborczego" koszmaru
miarka → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Land IV Rzeszy czy Polin?
Jasiek → Wican
Re: Land IV Rzeszy czy Polin?
Jasiek → Wican
Re: Land IV Rzeszy czy Polin?
Wican → Jasiek
Re: Land IV Rzeszy czy Polin?
Wican → Jasiek
Re: Land IV Rzeszy czy Polin?
Jasiek → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Land IV Rzeszy czy Polin?
Jasiek → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Land IV Rzeszy czy Polin?
Jasiek → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Suwerenność i "suwerenność"
GPS → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Suwerenność i "suwerenność"
Jarosław Ruszkiewicz → miarka
więcej…